piątek, 18 listopada 2011

Gdy przychodzi czas zmian ....

Jesień... Zima ... nie cierpię tego, nie cierpię jesiennej melancholii...
Tak sie wszystko sypie, wymyka sie z rak jak piasek ...
Cos co było zbudowane na trwałym gruncie, pozostaje po trzęsieniu ziemni nie wielkim skrawiek,który albo się skleci albo rozburzy.
Mi sie burzy nie wiem co mam robić, nie chce tak już żyć... Tylko ciągłe nerwy i niespokojne sny...
Trace cos... o co włączyłam i nie potrafię tego zatrzymmac, wszytko sie psuje wszystko sie wali .... Nie chce ciągnąć tego dłużej ...
Boje się ze jeśli nie postaram  się tyego zarzynając stracę wszystko stracę cały mój dotychczasowy świat, nie powinnam się uzależniać i cierpieć nie potrafię zrezygnować, z tego wszystkiego mam już dość Nie radze sobie nie chce radzić sobie nie chce tak żyć, nie chce

czwartek, 14 kwietnia 2011

immortal

"Przed nami kilka miesięcy rozłąki, ale czym są te miesiące, po tych kilku dniach. Przyrzekłeś mi coś i wiem ze dotrzymasz słowa, ale obiecaj mi coś jeszcze. Mów mi o wszystkim, wszystko zapisuj notuj w jakimś zeszycie, i pisz mi w e-mailach chce wiedzieć o tobie wszystko w ten sposób choć rozłączeni wciąż będziemy razem I miesiące przeminą "
Fragment listu, z filmu "wciąż ja kocham". Jest to tak wspaniały fragment, że zapragnęłam go przerobić i kontynuować dalej w liście do mojego chłopaka.Sam film-jak dla mnie denny. Ale list mnie urzekł. 
Teraz muszę pomyśleć jak go dalej rozwinąć. 
Ostatnio coś mnie wzięło nad refleksje nad moja przyszłością. Kompletnie nie wiem co chce w życiu robić.
Zawsze marzyłam żeby iść na medycynę. Chyba przy tym pozostanę, ale nie jestem do końca pewna czy to jest to
co chce w życiu robić . 
Zaczęłam rozmawiać z moimi przyjaciółkami, znajomymi na temat małżeństwa. Ot tak  po prostu.
Nie wiem czy to moje głupie młodzieńcze myślenie, ale ślub NISZCZY miłość.
Nie wiem czy myślę tak na podstawie, z tego co widzę i obserwuje.Wszystko kończy się rozwodem.
Ile małżeństw pozostaje szczęśliwych ?
Ja  nie widzę siebie jako żony... Może to tylko takie chwilowe myślenie ale, dla mnie małżeństwo które ma się zaraz skończyć to bezsensu...
Można żyć razem, współdzielić ze sobą swoje życie, prywatność-ale ślub nie jest tu do niczego potrzebny.
Boje się małżeństwa w wieku 20 22 lat. Zaprzepaszczając swoje młodość, wolność...

dobra kończe serie tematów, bo zaczyna mi cos odpierniczac 

sobota, 9 kwietnia 2011



Nie było Cię przy mnie gdy tego chciałam,
Nie było Cię przy gdy cicho płakałam,
Nie było Cię, choć ja nadal uważam, że jesteś przy mnie...





Za czym można tak bardzo tęsknic ?
Za czym ja tak tęsknie ? Zrozumiałam w końcu że sama siebie oszukiwałam.
Próbowałam zapomnieć, odizolować się- myślę ze mi się to pod mocą kontroli udawało
Ale czy to miało sens ? Własnie dla mnie tak. Nie jest ON koło mnie, nie może.
Może łatwiej by mi było- tak zapomnieć ?  Nie myśleć, nie przejmować się ?!
Nie jednak nie potrafię, wiem ze nie powinnam się uzależniać,.
Zrozumiałam pewna rzecz, ze nie powinnam unikać, szukać ratunku u "innych".
To najgłupszy krok z mojej strony, coś co wiem jeżeli bym nie zmieniła- mogłabym stracić coś co 
w moim życiu jest NAJCENNIEJSZE- jego.
Doszło do mnie ze, jestem dla niego ważna. Nie pozostaje mu obojętna- musiał on w sobie coś przełamać,
żeby mi to uświadomić. MI- myślę ze on tez docenia to co jest po miedzy nami.
Ja teraz sobie uświadomiłam, jak bardzo za nim tęsknię- myślałam ze nie ma za czym ?
Może nie, ale uczucie bezpieczeństwa, miłości, czułości mówi samo za siebie.
Potrzebowałam tego, nadal potrzebuje. Ale muszę być cierpliwa, by móc znów to samo poczuć .
Myślę ze warto, zakochuje się z dnia na dzień. Kocham mocniej niż wczoraj.
Poświęcam się dla niego, by tylko jego usłyszeć- potrafię rzucić wszystko- to własnie mnie martwi.
Nie potrafię zająć się sobą, zrobić coś dla siebie. NIE POTRAFIĘ NIC
Sytuacja wymagała tego- ze powinnam być asertywna, zaufać mu ze zdwojona siła.
On mnie cały czas uczy, prowadzi przez życie- za to go kocham.
Ze wie kiedy i jak mnie wesprzeć. no kocham i  tyle.
Tylko znienawidziłam moment w którym wybuchłam płaczem- tak strasznie zatęskniłam .
"NIE ZYCIE NIE JEST JEDNAK WONDERFULL"


Wkurza mnie to, ze lubią mnie wszyscy męczyć. A ja nie potrafię sobie z tym poradzić ...
dobra koniec marudzenia, bo nie za dobrze mi to wychodzi.

wtorek, 5 kwietnia 2011








W żywym ogniu niełatwych pytań topimy plany i sami nie wiemy po co
chcemy przeczytać cały scenariusz szukamy błędów przewidujemy
najgorsze ze nie dojdziemy do happy endu a to dopiero początek
tyle przed nami po co się pytasz na stracie co będzie z nami i nawet
jeśli to życie zna już odpowiedz będzie dużo ciekawiej gdy teraz nic nam nie powie


O szczerości już było, o zaufaniu tez . Ale to nie koniec moich rozważań, z każdym dniem jest ich co raz więcej i więcej.
Jak to jest z związkami na odległość ? Czy to ma sens ?
Uważam ze jeśli ludzi się naprawdę kochają, dla nich nie ma przeszkód.
To jest prawdziwy sprawdzian dla nich- wytrwałości, wierności ich prawdziwej miłości(?)
na pewno, jedno z nich cierpi, tęskni- jeżeli drugi nie oszukuje ?
Nie wiadomo jak to jest – tutaj nam się kłania szczerość i zaufanie.
Ale nie zawsze wszystko idzie w parze. Taki związek, potrzebuje czasu żeby
uwarunkować się do szczerości i zaufania.
Zaufanie tu jest bardzo ważne- nie wiemy co robi osoba po drugiej stronie
Szczerość- jeżeli ufamy wierzymy w jej słowa, i uważamy je za szczere.
Tu pojawia się pytanie- dlaczego większość związków rozpada się ?
Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie- to jest indywidualność człowieka .
Każdy ma swoje powody, i nie należy oceniać z boku
Kochający się naprawdę ludzie- dadzą sobie rade. Przetrwają okres rozłąki- ale na podstawie zaufania i szczerości.

Życze szczęścia takim para, a także sobie

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Szczerość



Złączymy się w pare jedną,
Będziemy przykładem miłości napewno,
Chcę byś była moją jedyną,
Chcę żyć dla Ciebie i pić z Tobą wino,
Zrobiłaś pierwszy krok zbliżyłaś się i stało się to
.. 



Wspomnienia bolą najgorzej ... Zwłaszcza jak te piękne chwile zagnieżdża się w naszej pamięci na dobre. 
2 najwspanialsze dni mojego życia . Tylko dlaczego 2 ? Dlaczego nie mogę korzystać ze wszystkich dni ?
Nie powinnam się pytać- powinnam się cieszyć ze te dni miały w ogóle miejsce. 
Zastanawiam się jak to jest ze szczerością wśród zakochanych ?
Czy inni potrafią szczerze rozmawiać ? Mówić o swoich troskach ? Co ich trapi, meczy i co im nie pasuje ?
Może boja się ? Boja się odrzucenia i usłyszenia bolesnej prawdy ? Chciałabym umieć, potrafić szczerze powiedzieć- bez duszenia w sobie moich trosk i problemów.Ale zawsze mam wrażenie ze nie jestem wysłuchiwana, jestem mu obojętna ? (!)Po prostu- nie umie rozmawiać ? Uważam ze takie rozmowy oczyszczają czasami już brudna atmosferę.
Pewne sprawy zostają wyjaśnione, wiemy jak powinniśmy robić, a jak nie.
Ja potrafię powiedzieć, ale mam wrażenie ze moje słowa idą na próżne ? Nie są dla niego ważne ? 
Próbowałam nie jednokrotnie, rozpocząć taka rozmowę. Ale zawsze kończyło się to na kilku odpowiedziach.
Myślę ze w związku takie rozmowy są podstawa żeby miedzy nami panowała harmonia i równowaga.
Nie powinniśmy dusić w sobie tego- źle wpływa to na nasza psychikę i samopoczucie. Musimy dla naszego dobra wszyscy nauczyć się rozmawiać. Nie każdy człowiek byłby w stanie nauczyć się tej "sztuki". 
Na moim przykładzie możecie wyciągnąć wnioski... Trzymanie w sobie wszystkiego, nie zwierzanie- źle wpływa na nas i także na otoczenie.Dlatego tez powtarzam najważniejsza w związku jest szczera rozmowa.
Ona nas uspokaja, i stawia nas na właściwym torze.


mam nadzieje ze niedługo ja odnajdę swoje tory .


Ile dałbym, by zapomnieć Cię,
Wszystkie chwile te,
Które są na nie,
Bo chcę (Bo chcę)
Nie myśleć o tym już,
Zdmuchnąć wszystkie wspomnienia,
Niczym zaległy kurz,
Tak już (Tak już)
Po prostu nie pamiętać,
Sytuacji, w której serce klęka,
Wiem, nie wyrwę się, chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wiesz i Ty.


Co prawda nie lubię hip hop'u , ale uważam ze nieliczne i niektóre piosenki maja to "coś", potrafią coś nam przekazać, a sens słów tekstu piosenki trafia do nas w serce idealnie.
Czas wiosny, każdy szuka szczęścia- swojej drugiej połówki. Niektórzy ja maja, a jeszcze inni poszukują.
Radość dla tych którzy znaleźli ! Każdy chce kochać i być kochanym.
ALE nie wszyscy potrafią się w tym związku odnaleźć, nie jest to dla nich łatwa rzecz. Naszedły mnie różne refleksje na temat miłości, zakochania, i stanu uniesienia. Czy pomiędzy zakochanymi ludźmi, nie powinno być najważniejsze zaufanie ?Jednak nie okazuje się to takie proste.Ludzie pragną siebie, tęsknią po sobie. Wydaje nam się ze mamy zaufanie do tej osoby, ale nagle przychodzi taka rzecz która nam to wszystko burzy- mała drobnostka. Ale jaka znacząca. Zaczynają się konflikty, sprawdzanie.Ale czy to ma sens ? Czasami się zastanawiam czy istnieje bezgraniczne zaufanie ?-bo ja nie potrafię zaufać. Chciałabym ufać całym moim sercem bez żadnych zastrzeżeń. Kocham całym sercem, ale brak mi pełnej pary zaufania. Myślę ze to wynika z obydwu stron, oboje sobie nieświadomie dogryzamy, robimy na złość, nie potrafimy się na siebie gniewać. Myślę ze to poniekąd jest plus. Ale minus pozostanie, luka pustka- niepewność.Nie potrafię do końca uwierzyć w to ze mnie kocha. Boje się ze to zabawa, nie chce się za bardzo angażować-ale chyba na to za późno. 
W życiu każdej pary przychodzi moment gdzie zastanawiamy się, czy oświadczenia o swojej miłości, wierności są prawdziwe-nie potrafimy wyłapać prawdy a kłamstwa.To jest najgorsze, nie powinno sie podważać w żaden sposób zaufania. Wydaje mi się ze się mijamy, każde chce drugiego, a tak naprawdę mijamy sie- nasza duma jest większa... Nie potrafię tego wyjaśnić, ale wiem tylko jedno i nie podważalnie- KOCHAM. Pomimo różnych uszczerbków, ja potrafię powiedzieć szczerze "kocham Cie". Jak jest ze strony drugiej połówki? Temat szczerych rozmów jest tematem tabu, nie lubimy rozmawiać o tym - może to źle. Ale póki co  bynajmniej on nie umie ?


Nie wiem będzie mnie to myślę jeszcze długo trapić, aż do kulminacyjnego momentu....